30 stycznia w Rybniku odbyło się spotkanie ku poparciu kandydata Prawa i Sprawiedliwości, Karola Nawrockiego, na stanowisko Prezydenta RP. Nie można go jednak zaliczyć do kategorii zwykłych. Rybniczanin nie szczędził bowiem politykom ostrych komentarzy.
Karol Nawrocki kontra „wice Tusk”
Politycy z PiS-u podczas konferencji starali się podkreślić, dlaczego to właśnie Nawrocki powinien wygrać wybory prezydenckie. Przeciwko niemu stawiali „wice Tuska”, który – choć usilnie próbuje zbierać wystarczającą liczbę podpisów – nadal pozostaje daleko w tyle, jeśli chodzi o kompetencje przyszłego Prezydenta RP. W dodatku według polityków jest wyłącznie zagrywką partyjną PO.
„U nas w okręgu rybnickim pełną parą ruszyła zbiórka podpisów. To jest niezwykle istotne, bo widzimy ten entuzjazm ludzi. Ludzie chcą zmiany, ludzie nie chcą tego, żeby dalej w Polsce rządziła ekipa Tuska. A kto jest przeciwnikiem Karola Nawrockiego? Przeciwnikiem jest «wice Tusk», wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, wiceszef Platformy Obywatelskiej” – mówił podczas konferencji Michał Woś, odnosząc się do Rafała Trzaskowskiego.

Dlaczego pan Nawrocki mieszkał za moje pieniądze w hotelu?
Spokojny przebieg konferencji zakłócił rybnicki przeciwnik Karola Nawrockiego. Widząc zebranych, powiedział głośno: „ja nie popieram Karola Nawrockiego!”.
To jednak nie był koniec przepychanek słownych z politykami. Mężczyzna nie dawał za wygraną, podsycany zaangażowaniem zarówno zebranych rybniczan popierający kandydaturę, jak i samych organizatorów.
„Dlaczego pan Nawrocki mieszkał za moje pieniądze w hotelu? Dlaczego Nawrocki przyjmował przestępców?” – pytał mężczyzna, zaznaczając jednocześnie, by zachować od niego dystans.
Zaciętość przedstawiciela Rybnika nie uszła uwadze polityków, którzy postanowili wykorzystać tę antypatię podczas przemówień.
„Widzą Państwo, jakie emocje” – mówił dalej Michał Woś. – „Natomiast demokracja działa w ten sposób, że wszyscy działają na równych zasadach, a Donald Tusk chce doprowadzić do tego, żeby nie wszyscy działali na równych zasadach”.
Do szczególnej wymiany zdań doszło jednak wtedy, gdy głos zabrał były prezydent Rybnika, Józef Makosz. Były włodarz otwarcie popiera PiS w wyborach, co nie mogło ujść uwadze przechodnia. W swoim przemówieniu odnosił się do „tego, co zostawia dzisiaj ekipa Tuska, [co] doprowadza do palpitacji serca. I stąd ta moja metoda pójścia na całość i powtórzenia tego, co było w 80. roku. I dzisiaj mój apel, proszę państwa, nie rozrabiajmy się, kolego” – zwrócił się do przechodzącego mieszkańca.
Mężczyzna nie mógł pozostawić tego bezpośredniego zwrotu bez komentarza.
„– Nie jesteśmy kolegami – powiedział ostro mężczyzna.
– Dobrze, no to panie, szanowny panie hrabio – mówił ze śmiechem Makosz.
– Ja jestem Michał. Jestem Michał z Rybnika. To jest moje miasto, dobrze?
– Ja się cieszę, że nie jestem już dzisiaj prezydentem, bo jakbym miał pracować dla takich obywateli, nie miałbym siły” – podsumował Józef Makosz, kończąc rozmowę z przechodniem.
Wyboiste spotkanie na trasie przedwyborczej
Mimo ciekawych trudności dalsza część konferencji przebiegła bez zakłóceń. Politycy dalej zachęcali do przyjścia na spotkanie z kandydatem oraz podkreślali, że każdy ma prawo głosu, a opozycja próbuje ten głos Polakom odebrać. Nie można zaprzeczyć, że to konkretne wydarzenie zapisze się na dłużej w dziejach rybnickiej polityki.















